WIELKA TRÓJCA - najlepsze kolekcje nadchodzącego sezonu

Jak głosi stare łacińskie przysłowie - omne trinum perfectum, czyli - „wszystko, co złożone z trzech, jest doskonałe”. Zgodnie z tą sprawdzoną zasadą przedstawię doskonałą, a już z pewnością najlepszą trójkę kolekcji nadchodzącego sezonu: Chanel - Prada - Gaultier. Już sam dźwięk tych nazwisk napawa nadzieją na boską kwintesencję mody. Wielcy kreatorzy, niczym trzej muszkieterowie, wygrywają walkę o pierwszeństwo na światowych wybiegach z liczebnie przeważającą zgrają „modowych hochsztaplerów”. Według pitagorejczyków, „3” to liczba doskonała, przedstawiająca „początek, środek i koniec”. Zacznijmy więc od początku.

CHANEL

Chanel. Nieprzerwanie od 1983 roku Domem Mody Chanel kieruje niemiecki dyktator mody Karl Lagerfeld, który jest jego artystycznym dyrektorem. Ukrywając swój wiek (niczym kobieta), który jednak nieubłaganie oscyluje powyżej 70 lat, a właściwie bliżej już 80, nadal jest wielkim twórcą i dziarsko dzierży królewską buławę. Sam Dom Mody Chanel jest starszy od mistrza o 20 lat. Otwarty w 1913 r. salon Chanel odniósł wielki sukces i zaistniał w roku 1919 już jako Dom Mody. Najnowsza kolekcja znakomicie godzi klasykę stylu Chanel i oczekiwania młodej publiczności (zasobnej w przynajmniej trzy karty kredytowe i tyleż szaf do przechowywania ubrań). W kolekcji pojawiają się klasyki rodem z roku 1954 - kostium składający się z prostego żakietu bez kołnierzyka, wykończony plecionką, w zestawieniu ze spódniczką do kolan. W wersji jesień 2010 spódniczki odsłaniają aż połowę ud, ale mimo tego, dzięki zastosowanemu materiałowi, bezbłędnie ochraniają przed zimnem. Sztuczne futra - znakomitej jakości, miękkie, delikatne, ciepłe, w cudownych kolorach i o zaskakującej długości włosia. Ciepłe, inteligentne tkaniny - miękkie, lekkie i przyjazne, tak w noszeniu, jak i w praniu. Po trzykroć doskonałe. I jeszcze puchate buty, wyglądające jak pluszaki lub oswojone futrzaki, które wielbią właścicielkę, dosłownie padając jej do nóg i nie opuszczając do momentu powrotu do domu, gdzie bezpiecznie można wylegiwać się w cieple na kanapie. Kolorystyka - szlachetna, spokojna i wielowymiarowa - biel oraz brąz w odcieniach naturalnych futer i skór. Nawet jeśli czasem złośliwcy mogą określać niektóre z pomysłów projektanta jako próbę stworzenia kobiety-Yeti, to i tak kolekcja jest jedną z najwspanialszych propozycji na nadchodzący sezon.

PRADA

Prada - to włoski dom mody założony (cóż za zbieg okoliczności) w 1913 roku w Mediolanie przez Mario Prada. Miuccia Prada, wnuczka założyciela, od 1978 r. odpowiedzialna za decyzje kreatywne, uczyniła z marki światową jakość. Jej kolekcja na jesień 2010 jest powrotem do klasyki gatunku, czyli doskonałą ilustracją zasady: młodość - dojrzałość - starość. Kolekcja, zgodnie z zapowiedziami projektantki, odwoływała się do wszystkich cech, z których marka Prada jest znana. Falbany, wysokie talie, szerokie spódnice o kroju w kształcie litery A i swetry spięte paskami. Pojawiły się również płaszcze i żakiety dwurzędowe z rozłożystymi kołnierzami, fryzury upięte w wysokie koki oraz cudowne, delikatne butki - lakierki ze szczupłym spiczastym noskiem i na ekstremalnie wydłużonej szpilce; pantofelki o przeróżnych fasonach, zmasakrowane grubaśnymi podkolanówkami lub rajtuzami. A jednak - po trzykroć moda i szyk. Znakomita jakość materiałów, fascynująca dbałość o szczegóły i doskonały krój. Klasyka w nowoczesnej stylizacji.







GAULTIER

I wreszcie - ekstrawagancja, nieskrępowana wyobraźnia i polot - Jean Paul Gaultier. Jego kolekcja kolejny już raz jest nazywana (jak sama trójka) szczęśliwą, mitologiczną, mistyczną, magiczną. Różne kultury i tradycje mieszają się ze sobą, uzupełniają i są na wskroś komplementarne i kompatybilne. Egzotyczna mongolska biżuteria, kowbojskie buty, koraliki i cekiny, skarpety w nordyckie wzory, haftowane tuniki rodem z Peru, turbany z Nigerii, plisowane spódniczki z greckiej kultury ludowej, spodnie w stylu Czyngis-chana, wspaniałe wojskowe płaszcze armii carskiej noszone z kozackimi czapkami i sandałami wezyra. W kolekcji są też kapelusze napoleońskie, chusty z tętniącymi własnym życiem pomponami i ogromne czapki uszanki, które beztrosko dopełniają całości strojów inspirowanych różnymi kulturami narodowymi - od Turcji, Maroka, Tybetu i Peru, do plemion mniejszości w Chinach, np. Kirgizów i Zuang. Kolekcja jest jak podróż po świecie, czasem oferując trzy w jednym, czyli nawet kilka krajów, styli, cytatów modowych w jednym stroju. Wykwintny smak przedstawionych propozycji zamyka na trzy spusty usta chętnym do krytyki. Kolekcja jest doskonała po trzykroć: formalnie, stylistycznie i kolorystycznie.

Trójka, jako liczba doskonała, reprezentuje naturę - narodziny, wzrost i rozkład; czas - przeszłość, teraźniejszość i przyszłość; światy - niebiański, ziemski, piekielny; młodość - dojrzałość - starość... Kolekcje, te najlepsze, zawierają w sobie mieszankę wszystkich tych elementów, światów i czasów. Klasyka i nowoczesność mieszają się ze sobą, jak w najlepszym z koktajli. Czasem wstrząśnięte, czasem zmieszane - stanowiąc upojną całość.

Tekst i trzy collage:
Joanna HRK (trzy spółgłoski)