Christophe Lemaire

Christophe Lemaire

Czyste, soczyste, nasycone kolorem i energią - jak najbardziej pozytywną - są projekty kolekcji jesień-zima 2010/2011 autorstwa Christophe Lemaire’a dla Lacoste. Ognista czerwień, nasycone bordo, pomarańcz, fuksja i oczywiście żółć odważnie skontrastowane zielenią, czernią i nasyconą ultramaryną. Kolekcja jest ciepłą propozycją nie tylko dla osób wysoce usportowionych, ale także dla tych poszukujących radości w ubieraniu się na cebulkę i mówiących głośne „NIE!” dla szarych, deszczowych, jesiennych dni. Wesołe spódniczki z dzianin, płaszczyki z szerokimi klapami i kolorowe legginsy, radosne getry suto marszczone na kostce przywołujące miłe wspomnienia z przedszkola, gdy wszystkie rajtki były za duże i zawsze można było liczyć na serię obwarzanek wokół kostek u nóg. Modelki, mimo że mają niebotycznie długie nogi, nie uniknęły serii namarszczeń, ale o dziwo prezentują je bez irytacji, a z godnością. Można zazdrościć - zarówno postawy, jak i długości nóg. W kolekcji, jako alternatywa do mini spódniczek i takich samych sukienek zrobionych z tunelu, pojawiają się krótkie spodenki - zawsze uzupełnione bardzo grubymi rajstopami lub getrami. Ochrona przed zimnem i nudą staje się główną cechą kolekcji. Ekstremalnie grube rajstopy w wersji eleganckiej pojawiają się w tej części kolekcji, która jest skierowana do całkiem dorosłych kobiet albo do takich, które nie mają ochoty na przedszkolne wspominki. Elegancka na wskroś szarość, cudowne, puszyste, wełniane płaszcze, zamaszyste chusty, wszechogarniające swetry. Szarość w różnej gradacji - od najjaśniejszej miękkości do mocno nasyconej i stalowej. Christophe Lemaire składa ukłon w stronę założyciela marki - Rene Lacoste'a, ale jego wersja koszulek polo skłania się w stronę praktycznych ubrań dla dynamicznych kobiet.

Christophe Lemaire

Christophe Lemaire po raz pierwszy zaistniał w świecie mody w 1986 r., kiedy to został asystentem Christiana Lacroix. Już rok po zakończeniu tej współpracy, czyli w 1991 r. uruchomił własną markę. Dwa razy został zwycięzcą nagrody Andam Prize, ogłaszanej z inicjatywy francuskiego Ministerstwa Kultury jako wyraz uznania dla młodych projektantów. Jednocześnie pracował w domach mody Christian Lacroix, Yves Saint Laurent czy Thierry Mugler. Jako dyrektor artystyczny przez 10 lat pracował nad francuską marką odzieży sportowej Lacoste. Mimo to, okazało się, że jest prawie nieznany na rynku mody, jeśli brać pod uwagę fakt, że ma zostać przyszłym dyrektorem kreatywnym tak znakomitej marki jak Hermes... Jego powołanie na to stanowisko odbiło się szerokim echem w prasie modowej i dało początek wielotygodniowym spekulacjom. Zwolennicy Lemaire’a podkreślają jak cudownie tchnął nowe życie w Lacoste i jak za jego rządów marka z charakterystycznym krokodylkiem całkowicie zmieniła skórę. Jednak takie giganty mody jak Hermes zazwyczaj zatrudniały projektantów o bardziej znanych nazwiskach. Przecież, co trudne do uwierzenia, Christophe Lemaire ma zastąpić Jean-Paula Gaultiera. Z całym szacunkiem, ale przy nazwisku JP Gaultiera nazwisko Christophe Lemaire jest zupełnie nieznane. Dla wszystkich blisko związanych ze światem mody taka decyzja jest niebywale zaskakująca i przypomina wyskok królika z kapelusza. Pytanie - czy to kapelusz należący do Szalonego Kapelusznika? Oficjalnie - projektant mody, Jean-Paul Gaultier, zrezygnował z funkcji kierownika artystycznego grupy Hermes po siedmiu latach współpracy, gdyż pragnie skoncentrować się na własnych projektach. Mało przekonywujące... Chociaż nie można zarzucić braku logiki w takim zdaniu. „Hermes pragnie wyrazić Jean-Paulowi Gaultierowi uznanie za nadzwyczajny wkład twórczy w ciągu tych siedmiu lat...” - napisała firma w prasowym komunikacie. Pierwszy, premierowy pokaz Christophe Lemaire odbędzie się w październiku 2011 r. Zapewne wszystkie oczy będą skierowane na wybiegi Hermesa i będzie to najbardziej oczekiwana i komentowana kolekcja sezonu. Niestety, częściej będą to żabie oczka i ciekawe kto będzie ronił krokodyle łzy.

Christophe Lemaire ma jasną wizję co do kierunku rozwoju mody: powrót do elegancji, prostoty, jakości i klasycyzmu.
- Nie musisz zmieniać szafy co sześć miesięcy. Nie musisz kupować ubrań, toreb i butów z najnowszych kolekcji. To bardzo powierzchowne postrzeganie elegancji
- mówi. - Bardzo wierzę, że elegancja jest związana z godnością.
Hmm..., znakomite. Projektant deklaruje, że jest zmęczony powierzchownością mody i ogłasza wielki powrót do kolekcji, gdzie najważniejsza będzie ponadczasowość, prostota i klasycyzm w dobrym tego słowa znaczeniu. Trzymam kciuki, bo brzmi na tyle doskonale, że chętnie poczekam na efekty.

Tekst i ilustracje: Joanna Hrk
Źródło: BUSINESS IMAGE 110 (09.2010)