2011-02-02

Kolor Kwiatów Capryfolium

Różowy nadal modny! Tak jednym zdaniem można byłoby skwitować tendencje kolorystyczne na nadchodzący sezon wiosna-lato 2011. Zdanie poprawne i prawdziwe, ale jakże mało pretendujące w swojej wymowie do wielkiej magii świata mody. Świat mody nie zadawala się krótkim zdaniem przepełnionym po brzegi oczywistością. Świat mody wymaga inspirujących, szczegółowo wybranych słów, które mogą wygrywać w konkursie na najlepsze słowo, niemal jak pretendentki na piękności w Top Model... Zatem, by nie trywializować zagadnienia kolorystyki (tak istotnego dla wielu śledzących z wypiekami na twarzy modowe nowinki), powiem, że kolorem numer jeden na najbliższy sezon jest wysublimowany kolor kwiatów capryfolium. Nie banalizując problemu, rozwinę temat i podkreślę, że barwą roku ogłoszono wyjątkowy róż w odcieniu zwanym „honeysuckle”. Ze znawstwem ominę rafę na modowym morzu i nie wspomnę, że capryfolium i „honeysuckle” to po prostu wiciokrzew przewiercień, kwitnący na różowo w ogrodach i parkach - co prawda przepięknie pachnący, ale o trujących owocach.

Badaniami nad kolorystyką obowiązującą w danym sezonie zajmuje się od 17 lat amerykańska firma Pantone, specjalizująca się w analizowaniu szeroko pojętego zagadnienia dotyczącego świata barw. Zanim jednak Pantone Color Institute ogłosi barwę kolejnego roku, zawsze wnikliwie studiuje kolekcje projektantów na Nowojorskim Tygodniu Mody, propozycje producentów oraz rozmaite wyniki badań opinii publicznej, a także opinie ludzi niekoniecznie związanych z branżą, wyłaniając te najważniejsze tendencje kolorystyczne, by w specjalnym raporcie ogłosić kolorystyczne wnioski. Ilość i zakres badań wykluczają przypadkowość wyboru lub pomyłkę. Raport podkreśla powagę tematu i znaczenie wyników badań dla międzynarodowego przemysłu tekstylnego. Zdanie, a właściwie równoważnik zdania: „Różowy nadal modny” brzmi jak trzask bicza w filharmonii, gdy zebrani czekają na symfoniczny koncert. Dyrektor wykonawcza Pantone Color Institute, Leatrice Eiseman, twierdzi, iż capryfolium - intensywny, prawie czerwony różowy - rozpali nasze zmysły oraz przyśpieszy tętno po długiej i uciążliwej zimie. Ta żywa, energetyczna barwa podnosi poziom adrenaliny i ma zapewnić nam poprawę nastroju. Biorąc pod uwagę szaro-burość zimy i jeszcze większą buro-szarość przedwiośnia, cały czas wspomagane kryzysem międzynarodowym i klęskami żywiołowymi na świecie - nie jest to pewnie specjalnie odkrywcza myśl, ale nie można odmówić jej prawdziwości.

Jak kania dżdżu spragniona jestem słońca i koloru, optymizmu różowych okularów i błękitu nieba zaklętego w spojrzeniu bliskiej osoby... Cudownie cieszę się zatem z poważnego raportu Pantone Color Institute i akceptuję w pełni ich werdykt sankcjonujący zdroworozsądkowy optymizm kolorystyczny. Cudownie, że mam oficjalne błogosławieństwo by beztrosko nurzać się w radosnej kolorystyce obowiązującej w tym sezonie. Żółty, rdzawy, pudrowy róż, marynarski granat, niebieskie Curacao, lawendowy, srebrnoszary i groszkowa zieleń, rdzawy brąz, herbaciana róża, pszczeli wosk, pistacjowy, truskawkowy i morelowy sorbet, różowe geranium, słoneczny żółty, trawiasta zieleń, pomarańczowy i błękit kobaltowy, mech, bakłażan i jagoda, wiśnia, forsycja, azalia i ostróżka - oto kolory akceptowane modowo w sezonie wiosna-lato 2011. Cudownie! Tak jak natura ciągnie wilka do lasu, tak ja ciągle mam ochotę upraszczać i generalizować. Sprowadzając zatem długą wyliczankę do wnioskującego minimum, można powiedzieć, że tej wiosny najmodniejsze będą różne odcienie różu i niebieskiego.

Wracając zaś do kolorystycznego hitu - capryfolium... Odcień ten pojawił się w kolekcjach wiosna 2011 u wielu projektantów i domów mody, takich jak: Loewe, Nina Ricci, Valentino, Donna Karan, DKNY, Chanel, Marc Jacobs, Burberry i Jil Sander. Oznacza to, że wraz z końcem zimowych przecen i wyprzedaży pojawi się w sklepach bardzo wiele różowych i różowiastych bluzek, sukienek, spodni, torebek, szpilek, tenisówek, klapek, chustek, pomadek i lakierów do paznokci. Odnajdziemy na wieszakach wiele turkusowych, niebieskich i seledynowych fragmentów odzieży. Różnice w kolorystyce miedzy ubiegłym a tegorocznym kwitnieniem barw będzie mogło rozróżnić jedynie wprawne oko znawcy.

Na pytanie „Co sprawia, że jedne kolory nas zachwycają, a inne nigdy się nie przyjmują?”, Leatrice Eiseman tłumaczy, że nasze wybory dotyczące kolorów wcale nie są tak obiektywne, jak mogłoby się nam wydawać. Wpływają na nie barwy, które otaczają nas przez całe życie, poczynając od wczesnego dzieciństwa, a także wychowanie, emocje i doświadczenia. Nie pozostają tutaj bez znaczenia mniej osobiste czynniki, jak szerokość geograficzna i kultura, trendy, a nawet temperatura. Uzbrojona w tę wiedzę patrzę przez okno, a mieszkam w samym centrum Łodzi, tym bardziej jestem wdzięczna za wybór, który padł na capryfolium. Skoro różowy nadal modny, to szary jest mniej boleśnie szary.

Tekst i collage: JOANNA HRK