2011-03-09

Suknie z 1001 nocy

Suknie, których blask może oślepić, suknie z 1001 nocy... Kwiatowe wzory, tureckie pieprze, arabeski, przedstawienia smoków, baśniowych stworów i bogactwo złota oraz kamieni szlachetnych... Suknie bogate jak skarbiec 40 rozbójników albo wygrana wielokrotna kumulacja w totolotka. Podobno istnieją tacy, co widzieli te cuda na własne oczy, ale zapewne są to znajomi tych, którzy podróżowali latającym dywanem przy świetle lampy Alladyna.

Szeherezada była córką wezyra. Ze względu na wysoką pozycję swego ojca przyjaźniła się z synem sułtana, księciem Szachrijarem. Kiedy Szachrijar dorósł sam został sułtanem i postanowił po nocy poślubnej o wschodzie słońca zabijać swoje kolejne małżonki. Nie był okrutnikiem i mordercą z urodzenia, ale zdradzonym władcą, który obawiał się o własne życie. Kiedy zaczęło brakować kobiet w haremie, Szeherezada zdecydowała się zostać kolejną żoną sułtana, wiedząc, że ten zabije ją następnego dnia. Była jednak nie tylko piękna, ale i mądra. Zanim doszło do konsumpcji nocy poślubnej, zaczęła opowiadać sułtanowi baśń, którą przebiegle urywała przed świtem w najciekawszym momencie opowieści. Sułtan ciekawy zakończenia darowywał jej życie. I tak przez kolejne 1001 nocy piękna i mądra Szeherezada snuła baśnie, rozkochała w sobie sułtana, urodziła mu troje dzieci i na koniec definitywnie oducza władcę morderczych zamiarów względem żon, zaś brzydki nawyk zastąpiła błogosławioną satysfakcją z trwania w monogamii. Opowieść pouczająca na wielu płaszczyznach, tak jak same baśnie snute nocami przez Szeherezadę.

Każdy kto sam słuchał bajek w dzieciństwie, a potem miał możliwość przeczytania ich jeszcze raz swoim dzieciom wie, jak cudownie pociągający jest świat walki dobra ze złem. Chociaż zło w baśniach jest zawsze potężniejsze, a często i piękniejsze niż dobro, to zwykle z nim przegrywa. Dzięki temu równowaga w kosmosie jest zachowana. Świat wielkich miłości, namiętności i mądrości, która ma rację mimo przewagi wszędobylskiej głupoty. Jak cudownie byłoby widzieć taki świat za oknami. Jednak baśń pozostanie na zawsze tylko wytęsknioną baśnią, w czym oczywiście będzie tkwił jej urok.

Wszystko co napisałam powyżej o baśniach można w 100% odnieść do mody prezentowanej na światowych wybiegach. Pospolitych pokazów jest całe morze, lecz tych, od których serce zaczyna bić szybciej, dając poczucie, że równowaga wszechświata między wszędobylską bylejakością a pięknem zostaje zachowana - jest ułamek. Kolekcji zjawiskowych jest zaledwie kilka, ale to one pozwalają docenić różnicę między ubraniem chroniącym przed zimnem i wstydem nagiego ciała a strojem, który czyni nas lepszymi istotami. Stare przysłowie mówi, że „nie szata zdobi człowieka” i trudno odmówić prawdziwości takiemu stwierdzeniu, ale trzeba też oddać sprawiedliwość opinii, że „poznać pana po cholewkach”. Cudowne, zjawiskowe kolekcje inspirowane kulturą Dalekiego Wschodu są namiastką opowieści Szeherezady, zwłaszcza dla ludzi zachodniego świata. Stają się obietnicą wielkich uniesień, porywów serca, spełnionych miłości, bogactw i szczęścia. Naszymi Bajarzami stali się tacy znawcy sztuki iluzji, jak samobójczy Alexander McQueen, zabójczy Jean-Paul Gaultier czy boscy Dolce&Gabana albo zjawiskowa marka Marchesa. Opowieści 1001 nocy pochodzą z IX–X w. i są zaliczane do arcydzieł literatury światowej. Kolekcje wymienionych projektantów można, a nawet trzeba zaliczyć do arcydzieł sztuki ubioru. Bogactwo koronek, przepych zdobień, haftów, aplikacji, biżuterii upiększających tkaninę, moc i nasycenie kolorów, głębokość żakardowych tłoczeń, sutość i jakość tkanin - przywodzą na myśl starania, od których może zależeć życie. Baśnie snute przez tyle nocy uchroniły od śmierci niejedną kobietę, tak jak opowieści kreatorów, czarowane za pomocą nie tyle słów, a nitki i igły, chronią i wyznaczają granice sztuki oraz człowieczeństwa. Można bowiem żyć bez baśniowych strojów równie efektywnie jak w bawełnianych dresach, lecz jednak to rzeczy „zbędne”, jak koronkowe wykończenie długiej do ziemi sukni, nadają życiu smaku, a marzeniom koloru.

Tekst i ilustracje: Joanna Hrk