2011-03-07

Christopher Kane

Christopher Kane
Christopher Kane

Christopher Kane jest młodym, szkockim projektantem pracującym na co dzień w Londynie. Urodził się 26 lipca 1982 r. w szkockiej wsi o wdzięcznej nazwie Newarthill, jako najmłodszy z pięciorga rodzeństwa. Będąc jeszcze w college'u, Kane pracował dla innych projektantów i w 2005 r., wygrywając Lancome Colour Award, przyciągnął uwagę Donatelli Versace. Kane wygrał również Harrods Design Award kolekcją „Graduate MA”. W 2006 r. został absolwentem Central Saint Martins College of Art and Design, która to szacowna uczelnia jest powszechnie uważana za jedną z czołowych instytucji na świecie zajmujących się projektowaniem, między innymi ubioru. Kane zaczął sygnować swoje kolekcje własnym nazwiskiem w roku 2006. Razem z siostrą Tammy Kane, która studiowała w Kolegium Szkockiego Wzornictwa Tekstyliów, stworzył własną markę. Jego pierwszy pokaz odbył się 20 września 2006 r. i składał się z super krótkich sukienek w odcieniach neonowych. Projektant tłumaczył, iż „użycie neonu było dla niego sprawą priorytetową, bo chciał zabłyszczeć tak jasno, jak to tylko możliwe”. Kolekcja była chwalona przez znanych międzynarodowych krytyków mody. Jego kolejna propozycja, z lutego 2007 r., prezentowała aksamity i skóry na bardziej (niż neonowy debiut) zrelaksowanej kolorystycznie sylwetce. Była to także jego pierwsza współpraca z wybitnymi projektantem obuwia Manolo Blahnikiem. Na jesień 2007 r. zaplanowano trzeci pokaz „Wiosna-Lato 2008”, jednak, cóż za pech (bądź sabotaż!), wszystkie projekty zostały skradzione z londyńskiej pracowni projektanta. Sprawców nie ujęto, ale reklama, jaką miała zaginiona kolekcja i jej projektant, przewyższyła najśmielsze oczekiwania. Kolejna kolekcja musiała zatem być sukcesem. I była!

Od trzech lat Szkot uchodzi za modowe objawienie. Młody twórca ma doskonałe wyczucie koloru, znakomite pomysły na łączenie tkanin i form odzieżowych. Chętnie zestawia ze sobą rzeczy na pierwszy rzut oka nieprzystające. Umie znaleźć inspirację w rozmaitych sferach i wyjątkowo twórczo przekuć ją na sukces kolejnej kolekcji. Na razie trudno dostrzec jeden konkretny rys charakterystyczny dla jego stylu, projektant beztrosko poszukuje i bawi się nowymi inspiracjami, jak dziecko odkrywające kolejne zabawki w sklepie. Na razie każdy z pomysłów jest traktowany jak oczyszczający powiew świeżości - może właśnie dlatego, że każda z kolekcji jest krańcowo inna. Chociaż, gdy się trochę postarać, można zauważyć pewną ciągłość myślową... Ostatnie dwie doskonałe propozycje Kane’a to: inspiracja kosmosem (2010 r.) i pojedynczą gwiazdą na firmamencie królewskiej rodziny w (2011 r.).

Galaktyki, gwiazdy i droga mleczna, spalanie mgławic i wszystko to, co widać przez teleskop Hubble'a... Inspirujący „pomysł wybuchowych ekspansji na zewnątrz” jako metafora kolekcji Christophera Kane w roku 2010. Sukienka obrazem kosmicznej katastrofy, stroje miękko otulające modelki za sprawą dzianin z kaszmiru i jedwabiu w nadruki rodem z Gwiezdnych Wojen. Sam projektant zwraca uwagę na wzajemne oddziaływanie między światłem i ciemnością, co niejako stało się jego podpisem. Ciekawy pomysł, bo dosłowny w swojej bajkowości. Najważniejszym elementem kolekcji jest druk i to dosłowny druk widoku rozgwieżdżonego nieba. Tkaniny, konstrukcja - to elementy drugoplanowe.

W tegorocznej wiosennej kolekcji sygnowanej własnym nazwiskiem projektant inspiruje się stylem niegrzecznej Księżniczki Małgorzaty. Cofnijmy się do lat 50. ubiegłego wieku... Małgorzata była niegrzeczna, gdyż można było ją zobaczyć w oparach papierosowego dymu (60 papierosów dziennie!), z kieliszkiem whisky Famous Grouse w ręce, w towarzystwie przystojnych mężczyzn. Małgorzata rzucała się wir życia towarzyskiego, a londyńska bohema przyjęła ją z otwartymi ramionami. Została okrzyknięta bohaterką bulwarowej prasy. Ponad czterdziestoletnia księżniczka wdała się w płomienny romans z prawie dwadzieścia lat od niej młodszym ogrodnikiem. Małgorzata była rozwódką (pierwszą w rodzinie królewskiej od ponad 450 lat!), a przy tym uważana była za ikonę stylu. Jest się czym inspirować. Lukrowane koronki w (ponownie!) neonowych barwach i zestawieniach możliwych do zaakceptowania tylko przez odważne znawczynie koloru albo... przez daltonistkę. Forma żakietów i spódnic bezpośrednio nawiązuje do lat 50., jednak ta dosłowność kroju i formy jest całkowicie „zadeptana” nową kolorystyką. Nie ma mowy o plagiacie. W efekcie - zachwyty lub równie żywiołowe obrzydzenie do projektów. Przebojem są wzory w pawie oczko. I mam wrażenie, że Christopher Kane puszcza oczko do świadków swojego sukcesu.

Tekst i ilustracje: Joanna Hrk