2013-03-11

Pensjonarka versus perfekcyjna pani domu

Szkolny fartuszek małoletniej prymuski czy wykrochmalony strój królowej kuchni - naprawdę nie wiem, która z tych inspiracji była bazą wyjściową dla projektantów, która z postaci kobiecej ewolucji (od jajka, którego skorupka za młodu nasiąknie, po kurę domową) zainspirowała kreatorów, która jest obrazem spełnienia męskiego pragnienia... Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Jedno jest pewne: najgorętszym hitem modowym tego sezonu wiosna-lato 2013 będzie... fartuszek, a raczej sukienka-fartuszek.

Fartuszek jako element mody zaistniał po raz pierwszy na wybiegach pod koniec lat 50. Znalazł się wtedy po drugiej stronie osi, jako równoważnik dla stylu niezależnej, wolnej od kuchni i biustonosza kobiety hipiski, dziecka kwiatów. Krótki fartuszek jak raz pozwalał na pokazanie nóg, co w epoce zwycięstwa mini nad maxi nie było bez znaczenia. Przypomnę, że pierwsza spódniczka mini uszyta została około 1958 r. i początkowo uważana była za wyjątkową ekstrawagancję. Oczywiście, istotne zmiany dotyczące długości damskich spódnic miały miejsce niemal pół wieku wcześniej, w latach 20., kiedy damską garderobę śmiało skrócono do kolan. W tamtych latach najwięksi rewolucjoniści mody (w tym słynna Chanel) zapewne nie spodziewali się, że skłonność do skracania długości pójdzie aż tak daleko i sięgnie połowy uda. W 1964 r. mini pojawiła się na okładce magazynu „Vogue” czym potwierdziła swoją pozycję w świecie mody. Wracając do fartuszka jako atrybutu kobiety przyjaznej domowym obowiązkom, ale jednak idącej z duchem czasu wyzwolenia z kajdan domowego kieratu, to sprowadzony do wersji dwa w jednym stał się „sukienką o formie fartuszka”. To takie działanie na podświadomość, komunikat pozawerbalny: „jestem udomowiona, ale elegancka i modna”. Druga strona medalu to nawiązanie do szkolnego uniformu. Forma fartucha uczennicy nadaje znaczeniowo, podświadomie element dziewczęcości i niewinności, nawet całkiem dorosłym kobietom. Urok pensjonarki wydaje się zdecydowanie kuszący i może stanowić inny rodzaj frywolności od prezentowanego przez hipiski i ich nawoływania do wolnej miłości.

Kalendarz odarty z kilkudziesięciu setek kartek, kolejne pół wieku później ukazuje zainteresowanym nową wersję przygód fartuszka na wybiegach mody. W sezonie wiosna-lato 2013 mamy do czynienia z kilkoma wersjami tego tematu. Moschino cytuje lata 70. prawie dosłownie - fryzura modelek, kolorystyka nadruków, lamowanie szwów i akcentowanie linii bioder zamiast talii... Przed wrażeniem, że cofnęliśmy się w czasie ratują buty i makijaż. Marc Jacobs potraktował fartuszek tylko jako element inspirujący, wyjściowy do zabawy formą letniej sukienki, nawiązującej do stylu retro, ale bardzo subtelnie. Podobnie postąpili Rag & Bone czyli Marcus Wainwright i David Neville - angielscy projektanci od dekady pracujący w Nowym Jorku. Dla nich fartuszek jest wyjściem do zabawy formą. Ich poszukiwania prowadzą do odwrócenia funkcjonalności fartuszka i dekompozycji całości: fartuch-sukienka. Fartuszek to płaty tkaniny zawierające w sobie kieszenie okalające boki spódnicy, która na przedzie pozbawiona jest ochrony - a taki przecież przede wszystkim jest zadanie fartucha. Marka BCBG (czyli Bon Chic Bon Genre - „dobry styl, dobra klasa”) idzie jeszcze dalej, bo podnosi fartuch do rangi stroju wizytowego. I wreszcie najwięcej fartuszka w fartuszku, czyli włoski projektant Kinder Aggugini, posiadający imponujące portfolio, bo kreatorzy, z którymi współpracował, to na przykład: John Galliano, Vivienne Westwood, Paul Smith, Calvin Klein i siedem lat z Donatellą Versace. Uczynił on fartuszek motywem przewodnim swojej kolekcji. Jego propozycje są zdecydowanie mini, delikatne, dziewczęce, przeważnie z prostymi, dużymi kieszeniami, najczęściej o kroju litery A. Zabawę stanowi poszukiwanie w obrębie linii wykończenia dekoltu, który ukazuje najróżniejsze możliwości komponowania sukienek z innymi ubraniami. Nadruki na tkaninach pozostają w zgodzie z dziewczęcą linią fartuszków. Drobny rzucik z kwiatowym motywem, krateczka z szeroką bordiurą w formie graficznej mapy, stanowiący jakby cytat modnego nadruku z przed pół wieku. Kolorystyka stonowana, jasna. Patrząc na propozycję włoskiego projektanta czujemy, że to wygodny codzienny strój, bez zadęcia, ujmujący kobietom lat i dający swobodę. Duże kieszenie, które pomieszczą wiele drobiazgów kuszą pomysłem wyjścia na spacer bez torebki. Doskonała propozycja na lato.

Tekst i ilustracje: dr Joanna Hrk