2014-02-18

VALENTINO! Piękne, po prostu piękne!

Włosi uwielbiają luksus i przepych, czasem może nawet w nadmiarze. Włoski styl życia jest rozpoznawalny i nawet laik wie, że „słodkie życie” to dewiza Włochów, którzy żyją wedle zasady „TU i TERAZ”, czerpiąc z życia pełnymi garściami. Włoska opera, włoskie malarstwo, włoskie złoto i kuchnia - to cząstki po brzegi wypełniające kufer obfitości „La Dolce Vita”. Wszystkie te elementy składają się na charakter włoskiej mody. Projektanci, zachowując narodową manierę, hołdują przepychowi i bogactwu. Nie dla nich filozofia „mniej znaczy więcej”. Giorgio Armani, Dolce&Gabbana, Miuccia Prada, Gucci, Versace, Moschino i VALENTINO! Nie bez powodu te nazwiska, te marki kojarzą się nam jako synonimy przepychu i klasy. Piękne, słodkie życie...

Ostatnia kolekcja Valentino na wiosnę-lato 2014 została jednoznacznie okrzyknięta bajeczną, zjawiskową, najpiękniejszą! Kolekcja ustanowiła nowe standardy w kategorii ubrań gotowych do noszenia (ready-to-wear lub pret-a-porter), czyli kolekcji ubrań dostępnych w sklepach z produkcji seryjnej, w odróżnieniu od haute couture, czyli luksusowego krawiectwa, zajmującego się tworzeniem ubrań na zamówienie dla konkretnego klienta, charakteryzującego się wysoką jakością materiałów i wykończenia. Odpowiedzialni za sukces są dyrektorzy kreatywni - Maria Grazia Chiuri i Pierpaolo Piccioli. Ten duet (a właściwie tercet, bo duch Valentino Garavani - założyciela marki Valentino - jest z nimi stale obecny) zaprezentował kolekcję inspirowaną włoską operą. Pokaz miał odnosić się do przenikania między sobą wpływów dwóch światów - opery i ulicy. Opery, rozumianej jako miejsca kultu sztuki, gdzie zwykły śmiertelnik zostaje przygnieciony olbrzymim dorobkiem kulturowym minionych wieków - monumentalną architekturą ociekającą kolorem i formą malowideł oraz rzeźb inkrustowanych złotem; oślepiony kryształowymi żyrandolami; ogłuszony wibrującymi i kruszącymi serca głosami śpiewaków, przepychem brzmienia orkiestry i chóru; osaczony baletem multiplikującym ruch i dekoracjami od kulisy do kulisy. Przepych w czystej formie uświęcony tradycją. Taka jest opera i nie ma znaczenia czy rozumiemy co śpiewają aktorzy, nie chodzi bowiem o zrozumienie, ale o doświadczenie piękna, o emocje, o okrzyk - Ależ to piękne! Chiuri i Piccioli wydobyli takie okrzyki z widowni oglądającej pokaz. To było romantyczne, egzotyczne i etniczne, ale nie przedstawiało zuchwałego rzemiosła i nie było w żaden sposób pretensjonalne. Kreatorzy zabrali nas w podróż do wyimaginowanych grup etnicznych - połączenie kultury rdzennych amerykańskich Indian z kolorami rodem z gorącej Afryki i wzorami z Indii i Meksyku. Wynik był oszałamiający - „ludowe” hafty oceniono na poziomie haute couture. Wszystko wyglądało po królewsku, a nie folkowo i do tego pamiętajmy, że jest to kolekcja do noszenia nie na oskarowych galach, ale na ulicy, na spotkanie z przyjaciółmi, na kolację z ukochanym, na obiad z teściową, na babskie plotki, na wyjście do teatru, tak by scena mieszała się z życiem. Po prostu piękne!

Tekst i collage: dr Joanna Hrk