2015-07-28

Aryton zmienia nazwę na PATRIZIA ARYTON

Patrycja Cierocka-Szumichora

Kto stoi za zmianą marki? Patrycja Cierocka-Szumichora, córka założycieli marki - Danuty i Ryszarda Cierockich. Studiowała projektowanie ubioru w Londynie i w Krakowie, ukończyła ekonomię w Krakowie i Gdańsku oraz studia podyplomowe z zarządzania marką luksusową, wg programu realizowanego przez Akademię Leona Koźmińskiego we współpracy z florencką Polimodą.

Celem założycielki marki, Danuty Cierockiej, było zapoznanie córki z techniką doskonałego projektowania płaszczy od najmłodszych lat. Debiutancki projekt płaszcza Patrycji zdobył w 2006 roku nagrodę Doskonałości Roku. Z uwagi na duże zainteresowanie modelem był powtarzany w niezmienionej formie przez kolejnych 6 lat! Od tego momentu współtworzyła kolekcje pod czujnym okiem matki. W 2009 roku objęła stanowisko głównego projektanta, natomiast od 2012 roku jest Dyrektor Kreatywną marki. Stała się autorką dynamicznych zmian, które obserwujemy od 3 lat.

W 26. rocznicę istnienia Aryton zdecydował się na zmianę nazwy marki na PATRIZIA ARYTON. O powodach zmiany, nauce przez błędy oraz ludziach, którzy tworzą markę rozmawiamy z Patrycją Cierocką-Szumichorą.

Skąd pomysł na zmianę nazwy marki?
W styczniu 2009 roku, tuż po powrocie z Londynu, na stałe dołączyłam do zespołu Aryton, wcześniej łączyłam pracę ze studiami. Był to rok 20-go jubileuszu marki, jednak rocznica ta nie została w żaden sposób uhonorowana. Polska gospodarka od pół roku borykała się z problemem kryzysu. W grudniu 2008 roku mama zadzwoniła do mnie i poprosiła, abym wróciła do Polski. Natychmiast przerwałam studia, a następnego dnia rodzice odebrali mnie z lotnika w Gdańsku. Z zapałem przystąpiłam do „uzdrawiania” marki. Niestety, zarządzanie kolekcją w praktyce okazało się znacznie trudniejsze, aniżeli sądziłam. Przez pierwsze dwa lata popełniłam liczne błędy, które bynajmniej nie poprawiły sytuacji firmy. Szczęśliwie, szybko się uczę i w 2011 roku zweryfikowałam strategię kolekcji oraz stworzyłam nową wizję marketingową. Tym razem na szczęście okazała się trafiona i od tamtego roku notujemy wzrost zainteresowania marką oraz znaczną poprawę naszej kondycji.

Jaki ma to związek ze zmianą nazwy?
W 2011 roku zweryfikowałam swoje myślenie na temat większości zagadnień. Jedynym tematem, do którego wracałam przez 6 lat na każdym spotkaniu Zarządu, była kwestia zmiany nazwy marki. Uważałam, że nazwa „Aryton” nie kojarzy się z modą. Ponadto, praktycznie uniemożliwia uskutecznienie eksportu. Przez sześć lat pojawiało się mnóstwo pomysłów na nazwę, jednak żadna nie uzyskała akceptacji moich rodziców. Wszyscy byliśmy świadomi, że obecna nazwa, mimo nieatrakcyjnego brzmienia, posiada olbrzymi kapitał zaufania klientek. Odejście od niej mogłoby się okazać dla nas dramatyczną w skutkach decyzją. Pod koniec minionego roku, podróżując z moim tatą po Polsce, znaleźliśmy rozwiązanie, jak połączyć potrzebę sfeminizowania nazwy przy jednoczesnym utrzymaniu magii marki.

Czy nie obawiasz się, że klienci mogą uznać, że dodanie do nazwy marki z taką tradycją swojego imienia jest przykładem bezczelności? Zwłaszcza gdy funkcjonuje się w strukturze firmy tylko od 7 lat?
Nie. Już nie. Paradoksalnie, tata zaproponował dodanie mojego imienia do nazwy już w 2009 roku, a więc od tej propozycji zaczęliśmy nasze 6-letnie poszukiwanie nowej nazwy. Wówczas właśnie uważałam, że to szczyt nietaktu. Minęło kilka lat, a ja nabrałam dystansu do tematu. Nazwa zawiera w sobie moje imię, jednak to nie jest najważniejsze. PATRIZIA ARYTON sugeruje postać, a nie martwą korporację. Najważniejsze było podkreślenie, że za marką stoją ludzie, a nie fabryki w Bangladeszu. To, że moje imię zostało do tego celu użyte jest naturalną sytuacją w branży mody, gdzie markę sygnuje projektant.

Dlaczego tak ważne jest dla Ciebie podkreślenie czynnika ludzkiego w nazwie?
W dobie wielkich korporacji, anonimowych sieciówek (szyjących ubrania z tkanin niewiadomego pochodzenia) wyróżniamy się rodzinnym modelem marki. Nasza firma to ogromna rodzina, bo wielu pracowników jest z nami już trzecią dekadę. Nasze przywiązanie - zarówno do firmy, jakości i standardów, jak i do siebie nawzajem - jest czymś wyjątkowym. Uważam, że nie ma takiej drugiej firmy w Polsce. A to zaangażowanie widać też w naszych produktach.

patrizia.aryton.pl