ANN DEMEULEMEESTER

Ann Demeulemeester jest belgijką urodzoną pół wieku temu (1959 r.). Projektowanie mody studiowała w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Antwerpii (1978 - 1981). Jest to o tyle ważne, że często określana jest jako członek „Antwerp Six” - grupy, która w sposób zbiorowy przedstawiała odrębną i radykalną wizję mody. Chociaż grupa się rozpadła, to jednak zdążyła zaznaczyć się w historii.

Ann Demeulemeester jest wpływową projektantką, od lat markującą swoim nazwiskiem kolejne kolekcje, które zawsze są zauważane podczas Tygodnia Mody w Paryżu. Tworzy głównie w stylu gotyckim, noszonym przeważnie przez subkulturę. Styl zrodził się na początku lat 80. ubiegłego wieku wraz z pojawieniem się gotyckiego rocka, a inspirację czerpał z żałobnej odzieży wiktoriańskiej. Był wyrazem buntu przeciwko modzie disco lat 70. i protestem przeciwko kolorowym pastelom oraz ekstrawagancji roku 1980. Styl gotycki charakteryzują przede wszystkim wszechobecna czerń, akcenty i akcesoria erotyczne czy kontrastowo religijne. Biżuteria zawiera elementy magiczne lub makabryczne - kości, różańce, pentagramy, czaszki - zazwyczaj wykonane ze srebra. Uzupełnienie stanowią akcesoria BDSM, takie jak obroże na szyje, kajdanki, łańcuchy czy nabijane ćwiekami pasy. Niezależnie od płci, przedstawiciele stylu gotyckiego noszą długie, farbowane na czarno włosy, czarny makijaż oczu i ust, czarne paznokcie, elementy wojskowych mundurów, ale także gorserty i „pływające” peleryny. Cały ten rynsztunek obowiązuje bez względu na porę dnia, będąc najchętniej łączony z naturalną bladością lica, którą może się poszczycić jedynie osoba całkowicie unikająca słońca.

Dla wielu fanatyków mody gotyckiej cudowną inspiracją i wręcz ikoną jest pierwsza sexy gwiazda w historii kina niemego - Theda Bara. W czasach kiedy aktorki chciały uchodzić za niewinne nastolatki, Bara stała się pierwszym obiektem pożądania w historii dużego ekranu. Zadebiutowała w sztuce teatralnej o znamiennym tytule „The Devil”, później wcielając się w całą serię kobiet-uwodzicielek ze świata literatury i historii: Carmen, Kleopatrę, Madame Du Barry i Salome. Jasne włosy ufarbowała na czarno, nosiła ostry czarny makijaż i prowokowała zdjęciami z kościotrupem i wężami.

Ostatnia kolekcja Ann Demeulemeester doskonale wpisuje się w jesienno-zimowe trendy. Ann uwielbia czerń, a ta jest podstawowym składnikiem głównych tendencji tego sezonu. Jej propozycje oscylują między darc couture a combat fantasy. Jej modelki wyglądają jak młodsze siostry Trinity (bohaterki Matrixa) skrzyżowane z narzeczoną wampira, który właśnie rozkochał je w sobie i po namiętnej nocy porzucił. Sama projektantka skrótowo definiuje swoje prace: „elegancko zmarnowane, bez udziału narkotyków”. Owo eleganckie zmarnowanie najpełniej widać w wielowarstwowych kombinacjach, jakby poprzekręcanej odzieży... - na przemian koszula, kamizelka, podkoszulka, żakiet i znowu koszula... a na wierzchu bardzo elegancka marynarka czy żakiet. Wysokie buty, skórzane rękawiczki, wysokie gorsety i szerokie pasy (znane już z mody gotyckiej).

Bałaganiarstwo przemieszania, nakładania i przenikania warstw jest inspirowane sztuką Pollocka, który odszedł od sztuki figuratywnej i przedstawiającej, rozwijając swój własny styl tworzenia, z charakterystycznym kapaniem i rozpryskiwaniem farby na płótno, tworząc tzw. „malarstwo gestu”. Była to najbardziej radykalna metoda malarska. Swoje dzieła „edytował” - wybierał fragmenty, które odpowiadały jego wizji artystycznej, a inne niszczył i zaczynał od początku. Pracując w tak spontaniczny sposób, nigdy nie tracił kontroli nad wynikiem swojej pracy. Podobne relacje można zauważyć w projektach Ann Demeulemeester. Wszystko wygląda na przypadkowe, a tymczasem jest od początku do końca ekstremalnie przemyślaną całością. Na dodatkową uwagę zasługuje zabawa fakturą tkanin. Ta również jest wynikiem inspiracji amerykańskim malarzem - przecież jego prace aż drgają i wibrują od nadmiaru faktury, wynikającej z wielowarstwowego narzucania farby. Efekt takiego mżenia projektantka uzyskuje dzięki zastosowaniu żakardów, haftów, aplikacji i nacięć. Tkaniny o różnych strukturach i wzorach komponowane są w jedną całość i uzupełniane dodatkami w postaci guzików, włóczkowych pętelek, troczków, wisiorków, węzełków, koralików, piórek. Zaskakujące - wszystko razem zdaje się perfekcyjnie do siebie pasować, stanowiąc jednolitą całość. Jej kolekcja jest bardzo elegancka, ale pozbawiona zadęcia i sztuczności. Element stylu gotyckiego sprowadza ją na poziom przystępności i wygody, który z łatwością można zaakceptować i polubić. Ja polubiłam.

Tekst i collage: Joanna Hrk