Forma i Konstrukcja

Konstrukcja, to sposób, w jaki połączone są elementy tworzące jakąś całość. Forma, to wygląd czegoś, zespół środków artystycznych składających się na wyraz zewnętrzny. W odniesieniu do świata mody - najważniejsza, czy też najbardziej widoczna, jest oczywiście forma. Kolor, wzór, faktura tkaniny składają się na formę sukienki czy bluzki. Konstrukcja, krój najczęściej pełnią służebną rolę w stosunku do formy, są najczęściej mniej zauważalne, ukryte. Pomijając „przypadki patologiczne”, czyli krawców i pasjonatów krawiectwa, krój stroju pozostaje w cieniu percepcji większości odbiorców, którzy opisując kogoś powiedzą: „ta kobieta w pięknej, różowej sukience” albo: to „babsko w okropnej, wzorzystej spódnicy”, zamiast: „ta kobieta w różowej szmizjerce” (sukienka damska skrojona na wzór męskiej koszuli, z długimi rękawami i mankietami) czy: „ta baba w kopertówce” (spódnica, w której część materiału jest swobodnie założona na resztę spódnicy).

Czasami trudno jest oddzielić konstrukcję od formy. Taki przypadek najczęściej ma miejsce w sukniach wieczorowych, gdzie wymyślny krój sukni stanowi o jej wyjątkowych walorach. Tymczasem, jakby w opozycji do tej zasady, często słyszy się opinie, że prosta forma stroju jest zasadą elegancji. Lepiej, gdy o bogactwie sukni i jej przepychu stanowi tkanina oraz dodatki, niż wymyślna forma kroju. Nie sposób nie zgodzić się z tą opinią, zwłaszcza oglądając pokazy mody naszpikowane ekstremalnie niewygodnymi kolekcjami, w których uwięzione modelki walczą o przetrwanie na wybiegu. Zawsze po obejrzeniu takiej kolekcji zastanawiam się: czemu i komu ma ona służyć? Czy to rodzaj próby wytrzymałościowej dla widza? Może raczej popis artystycznych umiejętności projektanta, startującego w konkurencjach: „Najbardziej niepotrzebna sukienka”, „Sukienka, której nikt nigdy nie założy”, czy też: „Co to jest? Czyżby sukienka?” Nie wiem, niezależnie od ilości obejrzanych pokazów. Mam oczywiście pomysły na odpowiedź na te pytania, ale litościwie pozostawię je dla siebie.

Czasami dochodzi do zgodnego podziału obowiązków dźwigania ciężaru odpowiedzialności za udany strój. Wtedy mamy do czynienia z małżeństwem doskonałym. Konstrukcja i forma ręka w rękę pilnują projektanta i krawca, by dzieło było idealne. Nadchodzący sezon jesienno-zimowy to dobry czas na podziwianie takiego małżeństwa. Konstrukcja i forma przenikają się płynnie i zgodnie dla wyższego celu, jakim jest stworzenie stroju marzeń. Funkcjonalność, jakość wykonania i oryginalność - oto główne cechy takiego ubrania. Wielu kreatorów wzięło udział w zabawie konstrukcją i formą. Przyjrzyjmy się uważnie ich propozycjom.

Zacznijmy na poziomie samego materiału - jego składników i splotu. Już dawno straciło na znaczeniu rozróżnienie materiałów na te używane w modzie damskiej, a te przeznaczone na ubrania męskie. Płeć nie ma znaczenia, gdy w grę wchodzi komfort. Miękkość, przytulność puszystych tkanin i dzianin z moheru, kaszmiru, alpaki zaprasza w objęcia zarówno męskie, jak i kobiece osobniki. Tkanina jest metrosexualna, czy też może asexualna. Warto pomarzyć o przyjaznym dotyku drapanej bawełny, delikatnej flaneli, znakomitych tweedów i mięciutkiego filcu. Mamy jeszcze do wykorzystania miękkie wełny, tkaniny stylizowane na futro i skórę, mundurowe sukna, sztruks o delikatności jedwabiu. Tkaniny XXI wieku mają mało albo jeszcze mniej wspólnego z tymi, jakie znały i nosiły nasze babki czy nawet matki. Materiały wzbogacone są niewidocznymi właściwościami - są antybakteryjne, oddychające, odporne na warunki klimatyczne i co jeszcze ważniejsze - uwzględniają nasz brak czasu (czytaj pranie w pralce). Obecnie do głosu (a dokładniej do oczu) dochodzi faktura tkaniny, w tym wypadku jak najbardziej widoczna, przestrzenna.

Teraz przychodzi czas na zabawę materiałem. Możemy śmiało odnieść do tkaniny rzeźbiarską terminologię. Wypukłe prążki, karbowania i marszczenia różnej skali, zakładki i plisy - regularne lub fantazyjne, z matematyczną dokładnością lub w artystycznym nieładzie. Jeszcze nigdy w modzie forma tkaniny tak bardzo nie wynikała z jej konstrukcji. Obfitość faktury zmusza do oszczędności koloru i wzoru. Jednolita, najczęściej ciemna kolorystyka stanowi doskonały podkład dla gry światła i cienia, które możemy obserwować podziwiając projekty takich gigantów mody, jak Chanel, Givenchy, Jean Paul Gaultier, Alexander McQueen, Antonio Berardi, Balenciaga, Bruno Pieters, Christian Lacroix, Dior, Emanuel Ungaro... Lista okazuje się bardzo długa i naprawdę imponująca. Dzięki skomplikowanemu systemowi zaszewek, plis, pikowań i marszczeń artystom udaje się uzyskać efekty zbliżone do modułowego origami, czy też sferycznych puzzli. Dokładność godna najwyższej geometrii posiłkowanej fizyką kwantową. Usystematyzowane plisy sukienki porządkują świat bardziej niż 10 przykazań i tablice Mendelejewa razem wzięte. Tak doskonałe, że aż przerażające! Zalecam ostrożne dawkowanie, tendencja jest nowa i jeszcze nie znane są jej skutki uboczne.

Tekst i collage: Joanna Hrk