Na pohybel kryzysowi

Kryzys ekonomiczny, który ostatnio zachwiał gospodarką, rozpoczął się od zapaści rynku pożyczek hipotecznych wysokiego ryzyka w USA. Stany Zjednoczone żyły ponad stan od ćwierć wieku (!). Finansowe tsunami zatrzęsło wszystkimi gałęziami gospodarki światowej, a ekonomiści prześcigają się w prognozach i ozdrowieńczych receptach. W dobie globalizacji banków i rynków finansowych widzimy spadające na łeb, na szyję indeksy na Wall Street, a w ślad za nimi indeksy w Londynie, Tokio, Warszawie i nawet Pcimiu Dolnym. Kiedy media odmieniają słowo „kryzys” przez wszystkie przypadki, świecąc nam w oczy pustką bankowych rezerw, pamiętajmy, że są tacy, którzy mają dla nas coś więcej niż tylko szeroki pas do zaciągania. Na pohybel kryzysowi odrzucają skromne szatki pokutne i prowokują bogactwem.

Marc Jacobs, amerykański projektant mody z Nowego Jorku, znany jest z tego, że projektując nie kieruje się aktualnymi trendami. Kryzys? No to co, że kryzys. Jego propozycje to metaliczne, połyskujące brokatem tkaniny - złote, srebrne, fioletowe. Motywem przewodnim są paski. Patrząc na wielkie, naturalne kamienie uwieszone w formie biżuterii na szyi można wywnioskować, że inspiracją kolekcji były kamienie szlachetne oprawne w równie szlachetne metale. Zauważalny jest zwłaszcza ametyst, turkus i malachit, co na język koloru przekłada się jako fiolet, błękit i zieleń gęsto inkrustowane złotem i srebrem. Sukienki i bluzki połączone są ze sobą podkreślającym talię paskiem. Mimo różnych kierunków pasków, z odległości ubranie daje wrażenie spójnej całości. Długość, linia i dodatki lekko nawiązują do stylistyki lat 40. ubiegłego wieku. Przepych błysków i nasycenia koloru, a nawet wzory mogą kierować skojarzenia w stronę Dalekiego Wschodu, jednak zakładamy, że to nie nałożnice sułtana, ale mieszkanki Nowego Jorku będą paradować w tych kreacjach po wylęknionych widmem kryzysu ulicach. Prowokacja?

Na pewno nie w wypadku Ralpha Laurena, który jest uosobieniem amerykańskiego snu o zostaniu milionerem w wyniku własnej pracy. Ralph Lifschitz, najmłodszy syn rosyjskich imigrantów, urodził się w 1939 r. w Bronksie w Nowym Jorku. Jak większość dzieci pragnął mieć wszystkie zabawki i móc robić wszystko na co miałby ochotę, chciał być milionerem. Teraz, gdy jego imperium zapewnia mu zdecydowanie więcej niż milion, nie będzie schylał głowy przed kryzysem. Jak uczy doświadczenie: żadnych ustępstw! Jak przystało na marzyciela, ten znakomity projektant przenosi nas na skrzydłach swojej wyobraźni do krainy tysiąca i jednaj nocy. Wschodnia księżniczka nie może być uboga - wiadomo powszechnie, że bez zapachu złota w powietrzu nie może oddychać.

Działania, które mają osłabić kryzys przez afirmację bogactwa mają miejsce również po drugiej stronie oceanu. Miuccia Prada, włoska projektantka, wnuczka założyciela Domu Mody Prada, ma niezawodny sposób na poprawienie humorów. Jej obroną przed kryzysowymi smutkami, wzmocnionymi przez smutki jesienne jest... złoto. Naukowcy szacują, że dotychczas na świecie wydobyto ok. 150 tysięcy ton złota. Ilość złota w morskiej wodzie i osadach ocenia się na 10 miliardów ton. I jak tu mówić o kryzysie? Wszak złoto jest trwałą, niemal niezniszczalną i akceptowalną w każdej epoce i miejscu formą kapitału. Do kobiety ubranej w suknię od Prady można czule wyszeptać: „moje Złotko”, nie dziwiąc się, gdy odpowie piosenką: „cała jestem w pozłotkach...”. Byłoby to o tyle naturalne, że tkanina wykorzystana w kolekcji przypomina swoją strukturą płatki złota, a dokładniej gigantyczne jego płachty.

Znana jest powszechnie włoska miłość do przepychu. Nic więc dziwnego, że włoscy projektanci chętnie schlebiają swoim gustom, nie oglądając się na kryzysową rzeczywistość. Dolce & Gabbana, czyli Domenico Dolce i Stefano Gabbana, to światowy dom mody, który oznak kryzysu nie wpuszcza za bramę pracowni krawieckiej. Nawet zapobiegliwi, uzbrojeni w lupę ochotnicy, śledzący postępujący kryzys, nie znajdą ani rysy, ani smugi cienia na obrazie uwielbienia bogactwa. Nie bez przyczyny styl ostatniej kolekcji D&G określany jest jako barokowy. W kolekcji dominuje czerń, czasem w kontraście z bielą, co przy odrobinie wyobraźni można zinterpretować jako symboliczną żałobę po tłustych latach. Płaczki uzbrojone w czarne woalki szybko wymierzą karę kryzysowi. Czarne, ale bogate wdowy wymuszą na kryzysie odwrót z zajmowanych pozycji i to z podkulonym ogonem. Metalizowana, czarna organza wyszywana błyszczącymi, czarnymi kryształkami, tiul aplikowany czarną błyszczącą wstążką, atłasowe kokardy, żakardy kapiące złotem i oczywiście girlandy biżuterii.

Słynna giełdowa maksyma mówi: „Kupuj akcje, gdy na parkiecie leje się krew”. Na użytek świata mody można go przerobić i wtedy brzmiałaby na przykład tak: „Kupuj suknie, niezależnie od tego, co dzieje się na parkiecie”. Pojawiają się pytania o etykę. Czy w dobie kryzysu epatowanie przepychem jest na miejscu? Odpowiedź jest prosta: w tych przebogatych kolekcjach nie ma miejsca na biedę. Dla tych, którzy na karku poczuli zimny oddech kryzysu mam pocieszającą informację - niedługo Złota Polska Jesień i to całkiem za darmo:-) A co, na pohybel kryzysowi!

Tekst i collage:
Joanna Hrk