TRZY FILARY tendencji jesień-zima

3 - jest to liczba mistyczna, mitologiczna i święta. Dla pitagorejczyków była liczbą doskonałą, oznaczającą początek, środek i koniec. Dajemy szansę sobie i losowi „do trzech razy sztuka” i po trzykroć powtarzamy zaklęcia lub własne zdanie. Trzy Gracje, trójgłowy pies Cerber, trójząb Posejdona, trzy miejsca na podium i wreszcie trzy filary tendencji jesień- zima 2009-2010. Dlaczego trzy, a nie pięć? Może to po prostu magiczne wzmocnienie krawieckich propozycji, a może ludzka ochota na porządkowanie świata? Tak czy inaczej, łatwiej zrozumieć i oswoić modę, jeśli skomasuje się wybryki kreatorów do trzech nurtów.

Filar pierwszy - Combat Fantasy. Waleczna fantastyka to propozycje, które najprościej można byłoby scharakteryzować jako połączenie stylu militarnego z pomysłami na stroje noszone przez kosmitów. Myślę, że każdy z nas brał kiedyś udział w lekcji rysunków, kiedy to dzielny pan lub pani od plastyki próbuje poruszyć w krnąbrnym dziecku nieskończone pokłady wyobraźni i nakłonić do narysowanie świata w przyszłości. W przyszłości, gdzie każdy będzie miał latające buty o napędzie atomowym i flitrfrak na baterie słoneczne, gdzie teleportacja będzie tak popularna i łatwa, jak w tej chwili rozmowy przez komórkę. Przypominacie sobie własne marzenia o pięknym świecie przyszłości? Okazuje się, że to dzieje się już teraz! Z okrętu Enterprise NX-01 wprost na wybiegi mody łagodnie wylądowało kilkadziesiąt kolekcji. Kolorystyka niezmienna od dziesiątków lat: króluje ta oparta na metalicznych szarościach, połyskuje srebro, dochodzi do głosu stal. Czerń kosmicznego nieba i biel mijanego z zawrotną prędkością światła. Do tego delikatnie, jakby w uzupełnieniu kolory ziemi: popiel, beż, piasek, khaki. Może wcale nie chodzi o kolory ziemi, ale raczej o lekki wymiar militarności? Bez broni, ale chociaż w kolorach ochronnych. Kluczem są nakrycia głowy. Mnie najbardziej intrygują te, które symetrycznie zdobią czoło, a wyglądają jak węże - na szczęście zwinięte i w bezruchu. Niby-różki wzmacniające zdolności telepatyczne czy może radiatory? Czasem pojawiają się namiastki pióropuszy, niekiedy turban czy raczej zwój na głowie. Mam nadzieję, że Combat Fantasy, to tylko ćwiczenia na wyobraźnię projektantów (patrz pani od plastyki), ale jeśli okaże się, że w sklepie za rogiem mogę kupić sukienkę i wyglądać jak dziewczyna Skywalkera, to zacznę się martwić.

Drugi filar - Dark Couture - nie mylić z haute couture, które z francuskiego w dokładnym tłumaczeniu oznacza wysokie krawiectwo i nie chodzi tu bynajmniej o umiejscowienie zakładów krawieckich na poddaszu, a o sztukę szycia na najwyższym poziomie. Co oznacza ciemne krawiectwo? Analogia i gra słów ma sugerować, że chodzi o uwielbienie czerni przez krawców pierwszej ligi. Doskonałe - krój, tkanina, wykończenia. Bez błyskotek, migotek, falbanek, koronek i innych elementów rozpraszających powagę wielkiego krawiectwa. Czarna skóra, wełny, jedwabie... Szlachetne materiały użyte do szlachetnych celów. Dark Couture jest jak ciemna czekolada. W smaku jest gorzkawa, ale zawiera w sobie flawonoidy, ma właściwości antyoksydacyjne. Zmniejsza ryzyko demencji starczej, cukrzycy, zawału serca i wylewu. Jej jedzenie to prawdziwy trening dla mózgu. Ciemna czekolada jest dla koneserów, tak jak ciemne krawiectwo. Eleganckie, szykowne, klasyczne. Małe czarne sukienki, kostiumy, długie zamaszyste płaszcze, spodnie w komplecie z kamizelkami o kroju gorsetów, koszulowe bluzki, klasyczne kostiumy Chanel, długie rękawiczki i oczywiście czarne szpiki. Doskonały styl, zarówno dla ekscentryczek, jak i elegantek. Propozycje kreatorów skierowane są właściwie do kobiet w każdym wieku - ten rodzaj klasycznej elegancji pasuje do każdej z nich.

Trzeci filar - Dressing Up - przebiórki prawie teatralne. Poszukiwanie własnego stylu, własnej indywidualności, własnego miejsca na Ziemi. Wszelakie inspiracje, cytaty z różnych kultur i różnych epok. W tym nurcie pojawiają się elementy niespotykane w pierwszych dwóch tendencjach: kolor, błyszczące tkaniny, brokaty, biżuteria, hafty, aplikacje. Przepiękne i jak zwykle fascynujące, porażające pomysły Johna Galliano, który tym razem inspirował się folklorem Rosji. Znakomite, przepiękne, baśniowo-fantastyczne stylizacje. Po drugiej stronie bajkowej osi jest Castelbajac. Jego propozycje są rodem z pokoju dziecięcego, pełnego przytulanek, maskotek i pluszowych misiów. Propozycja dla wiecznie małych dziewczynek. Dior przebiera modelki w kostiumy (spódnica + żakiet) z lat 50. ubiegłego wieku. Jak w starym samochodzie - próbuje przekręcając licznik w tył i nadać im nowoczesny wymiar.

I tak z baśniowo-fantastycznymi tęsknotami wracamy do pomysłów Combat Fantasy, tym samym zamykając okrąg zainteresowań projektantów. Co nam zostaje? Może zacytuję zdanie z nieśmiertelnego Star Trek: „Śmiało kroczyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek”.

Tekst i collage: Joanna Hrk