HIGH / LOW
Prawdziwe fashionistki z pewnością obserwują ten trend już od jakiegoś czasu, a nawet modowi ignoranci nie mogą go nie zauważać: luksusowi projektanci coraz częściej projektują dla masówek. Tej jesieni temat powraca, zarówno za sprawą polskich marek - Reserved i Ochnik, jak również szwedzkiego H&M. To jednak tylko przykłady, gdyż jeśli dokładniej przyjrzeć się rynkowi europejskiemu czy amerykańskiemu okazuje się, że popularnych firm, dla których unikalne kolekcje stworzyli wielcy designerzy, jest dużo więcej.

Co ciekawe, nie jest to tendencja jednolita. Współpraca tzw. masówek z projektantami światowej klasy ma różny zakres i różne przejawy, kolekcje okazują się mniejszym lub większym wydarzeniem w świecie mody. Czasami to sukces wspólnego przedsięwzięcia decyduje o tym, że dany projektant zgadza się stworzyć kolejną kolekcję, czasami jednak polityka firmy z góry zakłada, że za każdym razem zaprasza się do współpracy inną sławę.

Jednak nie tylko sławni projektanci wdają się w romans z markami dla zwykłych śmiertelników, czasem są to gwiazdy show biznesu, znane są ze swego świetnego stylu, które zgadzają się firmować swoim nazwiskiem kolekcję na dany sezon, a zdarza się również, że uczestniczą w jej powstawaniu. Należy zauważyć, że za niektórymi z takich projektów stoi pewna idea, głębsze przesłanie, niektóre zaś są po prostu sztuką dla sztuki. Warto zatem przejrzeć historię tej tendencji i zastanowić się nad przyczynami jej wzrastającej popularności.

Najbardziej doświadczonym graczem na polu współpracy ze słynnymi projektantami wydaje się być szwedzki H&M. W tym sezonie z wielką pompą promuje kolekcję stworzoną specjalnie dla niego przez oryginalny dom mody Comme des Garcons, a konkretnie - przez samą jego założycielkę i naczelną projektantkę - Rei Kawakubo. Posunięcie to wydaje się być nieco ryzykowne, gdyż Comme des Garcons reprezentuje styl bardzo specyficzny, niekonwencjonalny, a wręcz trudny, zaś sama marka nie jest tak rozpoznawalna jak poprzednie, które projektowały dla H&M, a byli to: sam Karl Lagerfeld, Stella McCartney, Viktor&Rolf oraz Roberto Cavalli. Wszystkie te kolekcje, z których każda była w ciągu ostatnich kilku lat wielkim, szeroko komentowanym wydarzeniem, odniosły ogromny sukces. Ubrania, dostępne w zaledwie kilku salonach firmy w każdym kraju, rozeszły się w ciągu kilku (z reguły: dwóch) pierwszych dni. Trzeba przyznać, że polityka ta, choć z jednej strony nieco irytująca (limitowanie dostępu do kolekcji, która w teorii ma przybliżyć tzw. masom projekty elitarnych twórców, poprzez ograniczoną dystrybucję i niewielką ilość wyprodukowanych sztuk), jest zarazem niezwykle sprytna i skuteczna: pozostawia wrażenie niedosytu i oczekiwania. Kto będzie następny? Jaka kolejna gwiazda zaszczyci swym nazwiskiem metki H&M? Na czyje ubrania wreszcie będzie nas stać..?

Inne podejście prezentuje kultowa angielska sieć Topshop. Wiosną 2007 roku po raz pierwszy zaprosiła do współpracy ikonę stylu - modelkę Kate Moss. Mariaż ukochanej marki Angielek (która oferuje niezwykle modne stroje w rozsądnych cenach i ma ogromny wpływ na kształtowanie gustów na Wyspach) z gwiazdą wielbioną za jej indywidualny, dopracowany styl okazał się strzałem w dziesiątkę. Kate Moss uczestniczyła w kreowaniu kolekcji (choć nie zaprojektowała jej sama w całości,) a także reklamowała ją, między innymi pojawiając się na kilkanaście sekund w oknie wystawowym wielkiego Topshopu w Londynie, w sąsiedztwie łudząco do niej podobnych manekinów w strojach jej „projektu”. Wobec tak spektakularnego sukcesu współpracę przedłużono. Kolejne kolekcje Kate oczekiwane są z wielką niecierpliwością, ona sama zdaje się być w ich powstawanie coraz bardziej zaangażowana.

Wydarzeniem podobnego kalibru w Hiszpanii są projekty Penelope i Moniki Cruz dla Mango. Siostry, będące wzorem dla tysięcy Hiszpanek, już po raz kolejny tworzą wraz z Mango krótkie, ekskluzywne kolekcje, które firmują nie tylko swym nazwiskiem, ale i wizerunkiem na pięknych zdjęciach reklamowych.

Z kolei niekwestionowana królowa mody z USA - Sarah Jessica Parker - przy kreowaniu swojej pierwszej kolekcji dla marki masowej poszła o krok dalej - zaczęła od pewnej idei, na której oparła cały projekt. Żadne z ubrań, które stworzyła w ramach kolekcji BITTEN dla sklepów Steve and Barry’s (wraz z zespołem ich projektantów) nie kosztuje więcej niż 20 $. Sarah wierzy bowiem, że moda nie jest luksusem, lecz prawem kobiety, dlatego też powinna być dostępna dla jak największej rzeszy klientek. Dotyczy to zresztą nie tylko ceny - sportowe stroje sygnowane logo BITTEN produkowane są we wszystkich rozmiarach, na każdy wiek.

W przeciwieństwie do Sarah Jessiki czy Kate Moss, zupełnie nie powiodło się Madonnie. Gwiazda, która w ciągu swej barwnej kariery figurowała na zmianę w rankingach najlepiej i najgorzej ubranych, spróbowała swoich sił również w H&M i... niestety, kompletnie się w tej roli nie sprawdziła. Nieciekawa, bardzo kiepska jakościowo kolekcja „Madonna for H&M” okazała się klapą.

Od niedawna także polskie popularne marki zapraszają do współpracy wielkich projektantów. W zeszłym roku wydarzeniem była kolekcja duetu Paprocki & Brzozowski dla Reserved. Ciekawe projekty, spójna koncepcja: przeważały błyszczące, lejące się materiały, bardzo kobiece kroje, drapowania, falbany, a wszystko utrzymane w subtelnej kolorystyce. Ubrania były tylko nieznacznie droższe niż ma to miejsce w przypadku standardowych propozycji Reserved. Niestety, kreacje Paprockiego i Brzozowskiego pięknie tylko wyglądały na zdjęciach czy na wieszaku. Ich jakość pozostawiała wiele do życzenia... W tym roku przebojowy duet zaprojektował limitowaną kolekcję kurtek skórzanych na sezon jesień-zima 2008/09 dla firmy Ochnik. Podobno jest ona inspirowana nowoczesną minimalistyczną architekturą. Czy okaże się sukcesem? Zobaczymy.

Z kolei Reserved uwiódł Gosię Baczyńską - jej karnawałowa kolekcja „Le carousel” pojawi się w wybranych sklepach dopiero pod koniec listopada, ale zaprezentowana została na pokazach już we wrześniu i od początku wzbudza wielkie zainteresowanie. Eleganckie, wieczorowe stroje Baczyńskiej dla Reserved noszą znamiona jej autorskich kolekcji - pojawiają się charakterystyczne dla niej plisowania, wstążki, żaboty i - oczywiście - cekiny.

Kolejne przykłady kolaboracji luksusowych projektantów z markami dla mas można mnożyć. Z pewnością będzie ich coraz więcej. Warto zastanowić się z czego wynika ogromne powodzenie tego trendu. W USA zyskał on nawet własną nazwę: „high/low” (od „high-end designers” - sławnych projektantów i „low prices” - niskich cen). Przyczyn jest z pewnością kilka, a najbardziej oczywista - każdy chce mieć dla siebie odrobinę luksusu. Jeśli nie stać nas na torebkę Prady, pragniemy choćby breloczka. Podobnie w tym przypadku - odsetek osób, które mogą sobie pozwolić na uszytą na miarę, zaprojektowaną specjalnie dla nich kreację od sławnego projektanta, jest stosunkowo niewielki, jednak zgoda na masowość, pewną uniformizację, rezygnacja z indywidualności, pozwala jednocześnie zmniejszyć cenę i - co za tym idzie - zwiększyć dostępność. Korzyści z takiej współpracy idą we wszystkich kierunkach: klient zyskuje strój ze „sławną” metką, dla projektanta jest to świetna promocja i potwierdzenie jego silnej pozycji w świecie mody, zaś marka zyskuje na prestiżu. Do tego dochodzi oczywiście sukces finansowy...

Jak każda fanka mody czekam na kolejną gwiazdę, którą przyciągnie do siebie H&M. Pokładam nadzieje w Gosi Baczyńskiej z Reserved i boję się czy się nie zawiodę, jak w przypadku Paprockiego i Brzozowskiego. Zastanawiam się również czy nie warto byłoby pójść o krok dalej: wszyscy projektanci potrzebują promocji, lecz najbardziej brakuje jej tym młodym, początkującym. Czy zatem krótkie kolekcje wschodzących gwiazd mody dla masówek nie byłby równie wielkim przebojem, co ekskluzywne propozycje gwiazd, które już od dawna świecą na modowym firmamencie? Moim zdaniem pomysł jest świetny. Tylko czy znajdą się na tyle odważni, by uwierzyć w potencjał młodych i go zrealizować?

Magda Koniarska