Odwrót królowej

Zdecydowanie i nieodwracalnie kończy się sezon zimowy. Hura! Na wybiegach całego świata już od dawna królują propozycje wiosenno-letnie. Projektanci są lepsi niż przysłowiowa pierwsza jaskółka, co wiosny nie czyni - po pierwsze, działają chmarą; a po drugie - dzięki ich kreacjom na wybiegach mamy już nawet sam środek lata, a nie tylko wiosnę; po trzecie - wyprzedzają jaskółkę o dwie długości ogona. Przy zimie upiera się tylko kalendarz i rzeczywistość przedwiosennej pluchy.

Zanim wiosna z wybiegów spłynie do sklepów i naszych szaf, czeka nas jeszcze przynajmniej jedna atrakcja - bal pożegnalny. I nie mówię tu o balach karnawałowych i ich popielcowym końcu, który otwiera drzwi na nadejście wiosny, mówię o wielkim balu pożegnalnym odchodzących kolekcji. Wyobraźmy sobie - ostatnia chwila dla każdej kolekcji by zaistnieć, by po raz ostatni pokazać się z najlepszej strony, by na widok publiczny wystawić swą potęgę i majestat...

Odchodzące kolekcje mijającego sezonu, oprócz pospolitych, acz krzykliwych propozycji karnawałowych oraz burych i wygodnych uniformów miejsko-biurowych, mają dla nas coś wyjątkowego. Królewskie propozycje. Królewskie po wielokroć. Inspiracje, czasami wręcz cytaty, są jednoznaczne w interpretacji, a ich królewskie pochodzenie nie wzbudziłoby niepokoju żadnego urzędu lustracyjnego. Delikatne nuty stylu empire, huzarski szamerunek, wiktoriański styl, indyjskie marzenia i elżbietański smak - wszystko to i jeszcze więcej można spotkać wśród przepychu strojów tego wieczoru. Propozycje sukien zadowoliłyby każdą panią pretendującą do tytułu królowej.

Autorami pomysłów są absolutne tuzy wśród śmietanki kreatorów mody. Alexander McQueen stworzył poetycką kolekcję, będącą podróżą po świecie w poszukiwaniu najlepszego przepisu na królową. Fryzura podpatrzona u królowej Marii Antoniny, to znowu u Elżbiety I, a w końcu u indyjskiej księżniczki. W jego propozycjach przeplatają się ze sobą monarchie wschodu i zachodu. Czarna suknia w stylu empire ukazuje mroczną stronę rozpustnej i niezależnej cesarzowej Józefiny. Czarne skórzane kozaki są tak długie, że sięgają do nieba. Następny pomysł projektanta, to połączenie wschodniej księżniczki i huzara. Czy jest to uzewnętrznienie myśli, że ognista piękność może być tak niebezpieczna jak rozbójnik w siodle? Tiulowa spódnica odsłania złote, cekinowe getry. Marynarka jest znakomitą kompilacją kamizelki i huzarskiej kurtki ozdobionej szamerunkiem. Kontrasty kolorystyczne podkreśla cięcie w talii. Suknia z białego tiulu w stylu empire połączona jest w naturalny sposób z pięknym czerwonym, zdobnym w srebrną bordiurę, indyjskim szalem, który tworzy wierzchnią warstwę sukni. Bogata biżuteria dopełnia całości i przywodzi na myśl opowieści z tysiąca i jednej nocy.

Ze strony Louis Vuitton na wybiegu pojawiła się spadkobierczyni Eugenii, cesarzowej Francuzów - dama w krynolinie. Dwuwarstwowa suknia z gorsetem nawiązuje w swojej konstrukcji do ulubionego przez cesarzową wynalazku - krynoliny. Ta ostatnia monarchini francuska zaczęła lansować ją w odmienionym nieco kształcie - krótszą, nie dotykającą ziemi. Na soirées pojawiała się w toaletach projektowanych przez Chralesa Wortha, który dzięki jej poparciu zdobył światową sławę jako twórca haute couture i właściciel pierwszego domu mody w Paryżu. Suknia proponowana przez Louis Vuitton konstrukcję krynoliny i gorsetu traktuje jak zdobienia. Cielisty w kolorze atłas przykryty jest patyną czarnego tiulu, dając w efekcie kolor złotego brązu.

W złoto-miodowej tonacji kolorystycznej pozostaje także suknia trenem królująca na wybiegach domu mody Nina Ricci. Cudowna, bogata mięsistość aksamitu zdobionego złotym haftem, falujące włosy - majestat prawie jak na obrazach dawnych mistrzów uwieczniających portret królowej.

Wszystkie te propozycje są próbką możliwości mieszania starego z nowym, pokazują jak niewyczerpanym źródłem inspiracji jest nasza historia i jak znakomicie odnajduje się we współczesności. Kreacje te są jak ostatni akord przed zamknięciem pianina. Zanim zima na dobre ustąpi miejsca wiośnie, jeszcze raz ostatni pokazuje pazury mrozu. Zanim zatriumfują nowe kreacje, mijające projekty akcentują swoją obecność. Odejście królowej zimy jest pożegnaniem w wielkim stylu.

Tekst i collage: Joanna Hrk