Różowa rewolucja!

Kolor różowy ma swoje 15 minut sławy. Cieszy się aprobatą zarówno projektantów mody, jak dekoratorów wnętrz, a nawet artystów malarzy, grafików i fotografów. Co najmniej od trzech sezonów można obserwować coraz śmielsze panoszenie się koloru, któremu przez dziesięciolecia odmawiano prawa do poważnego traktowania. Przypisywany dziewczynkom, głupim blondynkom, paniom pozbawionym gustu i poczucia czasu oraz artystom parającym się kiczem. Słodki, cukierkowy, banalny, płytki, płaski, infantylny, kiczowaty, ordynarny - takie i inne mało przyjazne określenia budził w domyśle kolor różowy.

Wreszcie koniec tej niesprawiedliwości. Różowy nie tylko wychodzi z ukrycia, ale jest na prostej drodze do wejścia na piedestał sławy. Najróżniejsze odmiany koloru różowego są teraz chętnie odmieniane przez przypadki we wszystkich językach. Posiadacze wprawnego oka i giętkiego języka mogą popisywać się trudną umiejętnością rozróżniania różnych róży. Cyklamen (różowy o odcieniu fioletowym), lila (delikatny fiolet z różem), lila róż (podobnie, tylko więcej różu w stosunku do fioletu), karmazynowy, magenta, majtkowy (czyli tzw. wściekły róż, a w praktyce lekko sprany, wyblakły), malinowy, amarantowy (szkarłatny, jasna czerwień wpadająca w róż z odcieniem fioletowym), biskupi (różowo-fioletowy), róż cielisty, perłowo-różowy, brzoskwiniowy, pudrowy, łososiowy (jasnopomarańczowy, wpadający lekko w róż), eozyna (odcień czerwieni, wpadający w intensywny róż), fuksja (fiolet z różem), róż indyjski (ciepły, różowo-brązowy), rubinowy, ostry róż neonowy i jeszcze mocniejszy - fluorescencyjny... To tylko te najbardziej znane odcienie.

By w wielkim świecie oswoić rzeczywistość i nadać jej przyjazny wymiar człowiek usilnie stara się uporządkować otaczający wokół chaos. Przykazania, prawa, przysłowia, które są mądrością ludową, zasady dobrego wychowania i etykieta dworska czy biurowa - tak naprawdę służą właśnie uporządkowaniu świata. Jednym z takich ułatwień jest również próba okiełznania kolorów i nadania im konkretnych znaczeń, dzięki czemu łatwiej o poprawne ich zastosowanie, tudzież zrozumienie. Symbolika kolorów kształtowała się przez tysiące lat i wynikała czasem z obserwacji przyrody, a czasem z możliwości uzyskania danego koloru. W naszej kulturze kolor czarny jest kolorem żałoby, czerń tożsama jest z czeluścią podziemi, gdzie bez ciepła i światła słonecznego nie ma warunków dla życia i gdzie tylko czai się „Złe”. Czerń stała się więc symbolem ascezy, pokuty, odrzucenia świata doczesnego. Wraz z rozwojem nauki stała się kolorem magów, uczonych, a wreszcie artystycznej dekadencji i buntu młodzieży przeciwko zastałym i skostniałym zasadom świata starych pryków (czyli ukochanych rodziców i wyrozumiałych nauczycieli).

W tych czarnych czasach kształtowania się kodów kolorystycznych magenta nie istniała. Po raz pierwszy moda na różowy zapanowała wraz ze stylem rokoko, który rozwijał się w sztuce europejskiej w latach ok. 1720-1790. Nowy styl, który był odpowiedzią na barok, sprzeciwiał się pompatycznemu ceremoniałowi, monumentalizmowi i oficjalnemu charakterowi. Zamiast tego proponował więcej kameralności, zmysłowości, wyrafinowanie i sentymentalność. Rokoko odznaczało się lekkością i dekoracyjnością form, swobodną kompozycją, asymetrią i po raz pierwszy odważnie wprowadzało róż na królewskie i dworskie salony. Niestety na krótko. Jedną z przyczyn mógł być fakt, że nie znano wtedy jeszcze intensywnego różu. Możliwości techniczne, chemiczne nie pozwalały na uzyskanie pięknego, trwałego koloru różowego. Magenta pojawiła się dopiero w 1859 roku. Najmłodszy w historii sztuki pigment wydzielono ze smółki węglowej. Nazwa pochodzi od miejscowości Magenta w Lombardii, gdzie został odkryty podczas kampanii włoskiej Napoleona III. Ponieważ okazał się trwały i rozpuszczalny w wodzie, zaczęto stosować go w drukarstwie. Od tego czasu trwa powolny proces oswajania się i zaprzyjaźniania z nowym kolorem. Wprowadzenie różu do kodów kolorów odbyło się po I Wojnie Światowej. Jednym z ułatwień kolorystycznych porządkujących świat, było przypisanie niemowlętom każdej płci osobnego koloru becika - różowy dla dziewczynek, niebieski dla chłopców. Dzięki temu jeden rzut oka w wózeczek wystarczał, by w okutanym po czubek nosa maleństwie rozpoznać prześliczną panienkę podobną z urody do ślicznej mamusi albo dziarskiego młodzieńca o męskich rysach tatusia. Różowe dziewczynki rozkwitały jak niewinne różyczki, czasami swobodą obyczajów niebezpiecznie zbliżając się do fuksji - ostrego różu sugerującego gorący temperament okraszony pikanterią.

Kobiety szybciej polubiły nowy kolor, bo mniej w nich uprzedzeń, więcej odwagi i większa umiejętność rozróżniania barw. Męski świat kolorów jest prosty i pozbawiony zawiłości. Różowy to podstępna mieszanka bieli i czerwieni, często z innymi domieszkami, które jeszcze bardziej utrudniają poprawną identyfikację i odpowiedź na proste pytanie: „Kochanie, którą bluzkę mam założyć?”. Innym aspektem unikania przez mężczyzn różu jest fakt, że różowy jest jasny i szybko się brudzi, poza tym mocno kontrastuje z zielenią i trudno go uznać za kolor maskujący (zwłaszcza podczas zabaw w Indian i kowbojów). Nie ma go za co lubić.

Jednak świat się zmienia i im bardziej człowiek próbuje go okiełznać i poznać tym bardziej on próbuje utrzymać autonomiczny chaos. Moda 2010 przekonuje, że tylko prawdziwy mężczyzna ma w sobie tyle odwagi, by ubrać się w różowy garnitur. Jest tak męski, że nie obawia się posądzenia o zniewieściałość; jest tak tolerancyjny, że obce są mu homofonie; tak dojrzały, że może przyznać się do wrażliwości i tak zadbany, że nie obawia się plam na koszuli. Różowy mężczyzna - to super mężczyzna z wyobraźnią. Takich mężczyzn ubiera cała śmietanka projektantów: Gucci jest autorem cudownie ciemnoróżowego garnitur z błyskami ciemnego fioletu; Calvin Klein lubuje się w ciepłych różach o czerwonych odcieniach, Ungaro łączy pomarańcz z różem i czerwienią. Na uwagę zasługuje cudowna kolekcja Etro - to styl Hippy Emo dla prawdziwych mężczyzn. Obok różu o fioletowych odcieniach pojawia się błękit i granat. Armani jest autorem skórzanej różowej kurtki uzupełnionej przez czarne dodatki, a przepiękny sportowy garnitur w różową kratkę to dzieło szalonej Vivienne Westwood. Paul Smith, Bottega Veneta, Dirk Bikkembergs, Ermenegildo Zegna - to tylko wierzchołek różowej góry lodowej - projektantów zakochanych w różu, a ubierających mężczyzn. Tych, którzy ubierają kobiety w kolorze szczęścia i cukrowej waty jest jeszcze więcej. Mnożą się, jak grzyby po słodkim deszczu: Versace, Chanel, John Galliano, Ungaro, Vivienne Westwood... Właściwie, kolekcja każdego z projektantów ma przynajmniej kilka propozycji w kolorze różowym. Nie bójmy się fuksji i bezkarnie pokochajmy magentę, póki trwa ich dobra passa.

Różowy nadal będzie prowokował i otwierał drogę dla kiczu, ale może będziemy na tyle dojrzali, by i temu ostatniemu przyznać prawo istnienia. W końcu, najsłynniejszy samochód świata to Pink Cadillac Elvisa Presleya. Póki co, cieszmy się różową rewolucją.

Tekst i collage: Joanna Hrk