W pracowni...
Kiedy sezon wiosenno-letni przechodzi w jesienno-zimowy, z uwagą przyglądamy się trendom... i zawsze jest tak, że niektóre letnie tendencje jesienią zmieniłyby się w ekstrawagancję nie do zaakceptowania, więc odchodzą w niepamięć (co najmniej do następnego roku, ale zdarza im się też odejść na dobre). Inne troszeczkę „uspokajają się”, „dorośleją” i w tej poważniejszej formie dołączają do kanonów nowego sezonu. Aż wreszcie pojawiają się również zupełnie nowe, które definiują aktualny look. Z tymi „zupełnie nowymi” jest oczywiście różnie, bo - jak wszyscy wiemy - w modzie „wszystko już było”. Projektantom rzadko udaje się stworzyć coś całkowicie nowatorskiego. Chodzi raczej o nową interpretację, świeże spojrzenie na nieco już zapomniane stare chwyty.

W sezonie jesień-zima 2008/09 utrzymał się na przykład, choć w zmodyfikowanej formie, trend, który w poprzednim sezonie wyjątkowo przypadł nam do gustu - sztuka na ubraniach. W wiosennych projektach Prady oglądaliśmy t-shirty, które miały namalowane na sobie całe portrety, z kolei Dolce&Gabbana zaproponowali stroje „pochlapane” farbą i kampanię reklamową zrealizowaną w malarskim atelier. Dokonując przeglądu tendencji na nowy sezon, my także zagłębimy się w takiej pracowni - ot, żeby pozostać w temacie sztuki. Przyjrzymy się barwom, które artysta ma w palecie, materiałom, jakich używa, wzorom, jakie stosuje...

Obok sztalugi: paleta
W tym sezonie biały zajmuje większość palety - staje się kolorem zimy. Ze zwiewnych sukienek biel gładko przechodzi na ciężkie okrycia, płaszcze, peleryny i garnitury. Lansuje ją Marc Jacobs - w kolekcji własnej oraz dla Louis Vuittona, ale pojawia się też u Givenchy w koszulach z żabotem i ozdobnych garniturach.

Zieleń. Niejednoznaczna, intrygująca. Chyba najbardziej podoba nam się w wersji szmaragdowej, butelkowej, w długiej, ciężkiej sukni od Alexandra McQueena albo w krótkiej, dziewczęcej sukience od Laurena. Jednocześnie, zieleń pojawia się wśród pasteli, które świętują swój wielki powrót. Odcienie pistacji czy oliwki obecne są oczywiście u Marca Jacobsa, ale dla zwykłych śmiertelników także w kolekcji H&M.

Czarny. Trzeba pogodzić się z tym, że czarny zawsze jest kolorem sezonu. Możemy udawać, że go nie widzimy, ale projektanci i tak regularnie odczytują go na nowo. Tym razem czarny jest bazą do zabawy - formą (Balenciaga) albo fakturą i wzorem (McQueen). Efekt? Zachwycający! Nic dziwnego, że paleta mody nie może obyć się bez czarnego...

Szarość trzyma się mocno. Jest uniwersalna, szlachetna, wpisuje się w tendencje, zarówno na swetry o bogatych splotach, jak i na błysk cekinów. U Pucci pojawiają się szare futerka, przy czym ogromna jest różnorodność, zarówno w kwestii długości, jak i odcienia. Szarość pięknie współgra z nasyconymi, intensywnymi różami, żółcieniami i zielenią.

Półki: materiały
Wszechstronny artysta zajmuje się nie tylko malarstwem. Rozwija swoją twórczość w różnych dziedzinach - szyje, rzeźbi, klei... Zaglądam na półki z materiałami. Co odkrywam? Hmm... Nie da się ukryć, że większość miejsca zajmują koronki i gipiury. To absolutny hit nowego sezonu. Zawładnęły wybiegami u najważniejszych projektantów - ich ambasadorką na jesień-zimę 2008/09 można by nazwać Pradę, która obcisłe koronkowe kreacje zaproponowała w różnych kolorach i długościach. Koronki obecne także u Dolce&Gabbana czy Alexandra McQueena. W wersji bardziej „ekonomicznej” koronki pojawiły się w kolekcjach H&M, Mango (pasują do hiszpańskiego stylu marki) i Zary (super-szybko reagującej na trendy).

Błyszczące. Zalały nas lśniące materiały, cekiny w każdym rozmiarze, koraliki. W tym sezonie nie obędziemy się bez lśniącego stroju, możemy jedynie zdecydować czy bardziej interesuje nas połyskliwa tkanina, jak szlachetny atłas u Diora albo stalowa dzianina w kreacji Gosi Baczyńskiej, czy raczej stawiamy na cekiny (Sonia Rykiel i jej jubileuszowe t-shirty!), kamienie i aplikacje.

Futro. Na półkach widzę go dużo, ale zdecydowanie odmłodniało. Futro staje się w tym sezonie uniwersalne, lekkie i ma wiele twarzy. Gości na sukienkach i kamizelkach (Pucci), przybiera intensywne barwy błękitu czy różu i czaruje w postaci płaszczy i pelerynek (Iceberg), ale obecne jest też w miejscach bardziej tradycyjnych, np. na kołnierzu (Pollini).

Tweedy i filce. Jesienią i zimą, jak zwykle, pojawią się w płaszczach i kurtkach, w idealnej symbiozie żyją z pastelowymi odcieniami (patrz: Marc Jacobs dla Louis Vuitton). Są niezbędne, gdy chce się osiągnąć angielski szyk, jak u Dolce&Gabbana czy - w wersji bardziej ekstrawaganckiej, a zarazem: wiktoriańskiej - u Alexandra McQueena.

Na stercie: wzorniki i formy
W modzie oznacza to: wzory i kolory. Jeśli chodzi o tę pierwszą kategorię, to zdecydowanie stawiamy na folk. Ludowe inspiracje z Azji są w tym sezonie hiper-modne, choć o naszych korzeniach też nie zapominajmy. Na ulicach polskich miast już od lata widzi się tysiące dziewczyn, które streetowy styl dopełniają folkową krakowską chustą wiązaną pod szyją. Projektanci idą jednak dalej - chusta jest co prawda najważniejsza w folkowym looku, musi być wzorzysta i kolorowa, wiązana na głowie (jak u Dolce&Gabbana) czy pod szyją, np. u Pucci, ale fantastycznie prezentują się też wzorzyste, falbaniaste spódnice i sukienki, jak te u Anny Sui, DKNY czy Cavallego.

Falbany, aplikacje, marszczenia, modelowanie. To hasła, które najlepiej obrazują eksperymenty przeprowadzane w tym sezonie przez kreatorów na kobiecej sylwetce. U Balenciagi, Lanvin czy Givenchy raz wyeksponowane są tylko ramiona, raz tylko biodra, co czasem służy podkreśleniu kobiecej figury, a czasem wręcz jej zanegowaniu za pomocą geometrycznych, przestrzennych form. Mnóstwo piór i plisów pojawia się w kolekcjach Burberry czy Givenchy, ale najbardziej zaskakuje połączenie plisu i falbany w sukni projektu Agnieszki Maciejak.

Swetry są w tym sezonie polem do popisu dla projektantów. Niedopuszczalne są nudne, powtarzalne maszynowe ściegi - chodzi o prawdziwe, robione na drutach arcydzieła. Fantazyjne sploty i kolory nici sprawiają, że tak charakterystyczny element jesienno-zimowej garderoby staje w centrum uwagi. Istotne: plecione są nie tylko zwyczajne swetry z długim rękawem, ale i bolera, peleryny, bluzki, a nawet - aplikacje na torbach. U Kenzo na swetrze wyrastają kolorowe kwiaty, Navarra prezentuje plątaninę warkoczy, my zaś najciekawsze patenty na wełnę znajdujemy w sklepach Stefanel oraz - niezawodnego - H&M.

Pracownia artysty kryje wiele zakamarków, tajemnic pochowanych w szufladach, szafkach, kątach. Nie sposób odkryć wszystkiego za jednym razem. Ale jaka byłaby to zabawa, gdyby wśród tendencji poruszać się z listą? Odkrywanie kolejnych i interpretowanie ich na swój sposób - oto rozrywka, którą polecam na szare dni jesieni i zimy 2008/2009!

Magda Koniarska